RSS
niedziela, 06 stycznia 2013
Kropotkin przechodzi w stan uśpionej czujności

Jestem totalnie leniwa małpa i nie chce mi się pisać tego samego na dwóch blogach, dlatego porzucam kropotkin.blox.pl i od tej pory nowe wpisy będą pojawiały się tylko na South&East (nieślubnym dziecku Kropotkina i Wordpress'a)

Poza tym, że jestem leniwy, to Blox nie zaoferował żadnych jakościowych uaktualnień odkąd mam na nim konto. Wygląda na to, że serwis popadł w marazm i stagnację.

Starych wpisów migrował nie będę. Wrzucę je natomiast w postaci załącznika na stronie "About" na South&East.

12:34, pomidoroff
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 grudnia 2012
Czy można zarabiać na blogu?

Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia, ale skoro ludzie od tysiącleci wożą towary przez granice, po to, żeby drożej sprzedać gdzieś coś, co jest tanie gdzie indziej, to czemu nie spróbować.

Przytargałem pięć skórzanych krzeseł ze Sri Lanki i właśnie idą pod młotek, czyli wieszam ogłoszenie na lokalnym portalu aukcyjnym.

Jak ktoś ma ochotę kupić, to możemy się dogadać. Liczcie się tylko z tym, że koszt wysyłki z piaskownicy około 5kg, to jakieś 200 dirhamów. Cena dla ziomali to powiedzmy 500PLN plus koszt przesyłki, dla nieziomali będzie ciut większa.

 

  

 



17:41, pomidoroff
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 grudnia 2012
Na wcisk

Przeglądam dzisiejsze nagłówki na Gulf News i widzę, że całkiem sporo poświęconych jest procesowi emiratyzacji. Znowu... Nabyty tu na żwirowni sceptycyzm każe mi domyślać się, że skoro trąbią o tym głośno, to znaczy, że coś jest z procesem nie tak. Lokalne media mają już taką manierę, że włączają tubę propagandową tam, gdzie akurat nie dzieje się dobrze. Poza tym samospełniające się przepowiednie same się przecież nie spełnią, trzeba im pomóc.
Nie wiem jak się mają podobne programy „-izacji” w sąsiednich krajach, ale emiracki chyba nie padł na podatny grunt. W maju powołano do życia program stymulowania sektora prywatnego do zatrudniania Emiratich. Od tego czasu zatrudnienie znalazło blisko 1200 osób. Program powstał po to, żeby przymusić niejako firmy prywatne do „wzięcia większej odpowiedzialności za problem społeczny jakim jest bezrobocie wśród Emiratczyków. Bezrobocie sięga 20%, a sektor publiczny jest niemal całkowicie nasycony” – ja bym powiedział, że jest gigantycznie wręcz przesycony.
Sam pomysł, że firmy muszą zatrudniać lokalnych nowy nie jest, ale nigdy nie znalazł większego oddźwięku. Głównie przez wyśrubowane oczekiwania finansowe i trudności z pozbyciem się lokalnego pracownika, jeśli ten okaże się nic niewart. Kkoklejny artykuł na portalu zatytułowany jest: „Emiratczycy zachęcani do pracy jako kierowcy autobusów”. Czyli baby na traktory. Już widzę te Solarisy driftujące po szejku Zayedzie, albo jadące na dwóch, czy ile ich tam po boku autobus ma, kołach. „Minister edukacji informuje, że wybrani kandydaci dostaną pensje trzykrotnie wyższe niż te oferowane pracownikom w zagranicy”. Zajebiście! Tak trzymać! Wszyscy są równi, ale ten pan w diszdaszu jest o całą pytę równiejszy. Skrobię się po czaszce i zastanawiam się co za środki biorą decydenci, którzy podejmują takie decyzje. Dalej jest tylko lepiej. Minister nie widzi w problemu w tym, że emiratczycy będą kierowcami. Ja też nie, ale posłuchajmy jego argumentacji: „Wręcz przeciwnie. Uważam, że nasi studenci będą bezpieczniejsi z kierowcami Emiratczykami niż z jakimikolwiek innymi, gdyż zmniejszy się ilość napaści fizycznych i seksualnych”. Bo nie od dziś wiadomo, że kierowca z Bangladeszu to furiat i zboczeniec – well, poniekąd się z tym zgadzam, ale kuźwa, nie róbmy sobie jaj z poważnego problemu bezrobocia wśród lokalnych, którzy zresztą tak jak i cała reszta muzułmańskiej męskiej populacji ma ograniczony dostęp do kobitek. Minister podsumował, że proces emiratyzacji transportu publicznego został „zbojkotowany” przez lokalnych mieszkańców, którzy nie przejawiają chęci do zgłaszania się do pracy.



13:52, pomidoroff
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 grudnia 2012
FSM uaktualnienie

3 litry soku, 600 gram cukru, litr wody, modlitwa o udane winobranie i maszyna już pracuje.

12:00, pomidoroff
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 grudnia 2012
Dziecinnie proste

Wczoraj, przez skrzynkę kontaktową na Al Naif przyszła z Centrali lakoniczna, zakodowana wiadomość: „Użyj mocy.”. Po rozkodowaniu i przetłumaczeniu z hebrajskiego treść brzmiała następująco:
„W ramach programy Centrala zleca wykonanie urządzenia FSM* i wdrożenie go do produkcji celem zaprezentowania w szerszym gronie Polskiej tradycji wyrobu nalewek i win”.  Do wiadomości dołączone było 150zł za pokwitowaniem, lista niezbędnych składników oraz przepis na wino, który skonsultowałem telefonicznie z bratem znanym w powiecie iławskim ze swoich domowych wyrobów. Po zapoznaniu się z detalami doszedłem do wniosku, że dwa lata temu udało mi się zrobić jadalną kapustę kiszoną, to z tym zadaniem też sobie poradzę. Bez zwłoki zabrałem się więc do realizacji zadania. Czas nagli, do świąt coraz bliżej.
Wzorem ojca współczesnego wywiadu, herosa wszystkich żyjących szpiegów, Maksima Maksimowicza Isajewa, pseudonim Stirlitz (ci nieżyjący obrali sobie za herosa inne, niewłaściwe wzorce) ubrałem się w maskującą czapkę uszankę, wzułem walonki umożliwiające chodzenie po wodzie, na grzbiet zarzuciłem pikowaną kufajkę niewidkę. Dla zmylenia psów tropiących zlałem się obficie spirytusem i udałem się na zakupy. Kupić artefakty do robienia wina w Dubaju nie jest łatwo. Trzeba niekiedy improwizować i użyć materiałów zastępczych. Dziesięć metrów gumowego wężyka i klej znalazłem w sklepie Speedex, lutownicę, taśmę klejącą w magazynie Ace. Z prawdziwym baniakiem nie było niestety łatwo, musiałem więc zadowolić się pięcio litrową butlą po wodzie Al Ain.

Instrukcja nie określała z czego ma być zrobione wino, ale nie chcąc iść na łatwe kompromisy w postaci jabłek, ryżu czy co tam jeszcze ludzie pędzą po wsiach zdecydowałem się na sok z prawdziwych winogron. Pomogli lokalnie zwerbowani współpracownicy, którzy wskazali mi sklep Barakat na Jumeirach Beach Road, gdzie śweżuteńskie, prosto z wyciskarki soki można kupować na litry. Złożyłem zamówienie, a w międzyczasie zabrałem się do montażu aparatury.
Gotowy FSM prezentuje się tak. Na razie pracuje na jałowym biegu, oczekując na zalanie. Dostawa soku przewidziana na dzień jutrzejszy.

-----------
*FSM – Fermentacyjny System Małolitrażowy

23:17, pomidoroff
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35