Blog > Komentarze do wpisu
Dziecinnie proste

Wczoraj, przez skrzynkę kontaktową na Al Naif przyszła z Centrali lakoniczna, zakodowana wiadomość: „Użyj mocy.”. Po rozkodowaniu i przetłumaczeniu z hebrajskiego treść brzmiała następująco:
„W ramach programy Centrala zleca wykonanie urządzenia FSM* i wdrożenie go do produkcji celem zaprezentowania w szerszym gronie Polskiej tradycji wyrobu nalewek i win”.  Do wiadomości dołączone było 150zł za pokwitowaniem, lista niezbędnych składników oraz przepis na wino, który skonsultowałem telefonicznie z bratem znanym w powiecie iławskim ze swoich domowych wyrobów. Po zapoznaniu się z detalami doszedłem do wniosku, że dwa lata temu udało mi się zrobić jadalną kapustę kiszoną, to z tym zadaniem też sobie poradzę. Bez zwłoki zabrałem się więc do realizacji zadania. Czas nagli, do świąt coraz bliżej.
Wzorem ojca współczesnego wywiadu, herosa wszystkich żyjących szpiegów, Maksima Maksimowicza Isajewa, pseudonim Stirlitz (ci nieżyjący obrali sobie za herosa inne, niewłaściwe wzorce) ubrałem się w maskującą czapkę uszankę, wzułem walonki umożliwiające chodzenie po wodzie, na grzbiet zarzuciłem pikowaną kufajkę niewidkę. Dla zmylenia psów tropiących zlałem się obficie spirytusem i udałem się na zakupy. Kupić artefakty do robienia wina w Dubaju nie jest łatwo. Trzeba niekiedy improwizować i użyć materiałów zastępczych. Dziesięć metrów gumowego wężyka i klej znalazłem w sklepie Speedex, lutownicę, taśmę klejącą w magazynie Ace. Z prawdziwym baniakiem nie było niestety łatwo, musiałem więc zadowolić się pięcio litrową butlą po wodzie Al Ain.

Instrukcja nie określała z czego ma być zrobione wino, ale nie chcąc iść na łatwe kompromisy w postaci jabłek, ryżu czy co tam jeszcze ludzie pędzą po wsiach zdecydowałem się na sok z prawdziwych winogron. Pomogli lokalnie zwerbowani współpracownicy, którzy wskazali mi sklep Barakat na Jumeirach Beach Road, gdzie śweżuteńskie, prosto z wyciskarki soki można kupować na litry. Złożyłem zamówienie, a w międzyczasie zabrałem się do montażu aparatury.
Gotowy FSM prezentuje się tak. Na razie pracuje na jałowym biegu, oczekując na zalanie. Dostawa soku przewidziana na dzień jutrzejszy.

-----------
*FSM – Fermentacyjny System Małolitrażowy

środa, 12 grudnia 2012, pomidoroff

Polecane wpisy

  • Kropotkin przechodzi w stan uśpionej czujności

    Jestem totalnie leniwa małpa i nie chce mi się pisać tego samego na dwóch blogach, dlatego porzucam kropotkin.blox.pl i od tej pory nowe wpisy będą pojawiały si

  • Czy można zarabiać na blogu?

    Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia, ale skoro ludzie od tysiącleci wożą towary przez granice, po to, żeby drożej sprzedać gdzieś coś, co jest tanie gdzie in

  • Na wcisk

    Przeglądam dzisiejsze nagłówki na Gulf News i widzę, że całkiem sporo poświęconych jest procesowi emiratyzacji. Znowu... Nabyty tu na żwirowni sceptycyzm każe m

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: yankee, 159.245.16.*
2012/12/13 09:07:35
Zdążysz doświąt ? Nie lepiej było pojechać do Kany Galilejskiej ? Po tylu latach od pierwszego cudu Jezusa pewnie każdy z mieszkańców potrafi zgromadzić odpowiednie ilości wina ;-)
-
2012/12/13 11:47:17
Kafr Kanna jest w północnym Izraelu. Ani wjechać tam ani wrócić do żwirowni z pieczątkami w moim paszporcie nie byłoby łatwo :)